Już w przyszłym tygodniu przełomowy wyrok Sądu Najwyższego. Czekają na niego z niecierpliwością nie tylko frankowicze, ale i cała branża finansowa. Wszak – jak twierdzą niektórzy – może on pogrążyć sektor bankowy…



Nareszcie kredytobiorcy we frankach szwajcarskich będą już wiedzieć, na co mogą liczyć, gdy zdecydują się pójść do sądu. Najważniejsza kwestia, jaką rozwiąże orzeczenie SN, to przede wszystkim możliwość żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Jeśli SN uzna to roszczenie banków za zasadne, to kara dla nich z tytułu stosowania nieuczciwych zapisów w umowach kredytowych będzie niemal żadna. Bo i tak dostaną niemałe pieniądze od kredytobiorców, mimo stwierdzenia nieważności umowy. Jeśli tak się stanie, frankowicze będą bardziej skorzy zawierać ugody z bankami, bo finansowo mogą wyjść na tym podobnie, i to bez wchodzenia na ścieżkę sądową.

Co ciekawe, ostatnio ekonomiści z czterech polskich uczelni zabrali głos w sprawie, uważając, że sądy są zbyt przychylne frankowiczom. Że nie biorą pod uwagę praw, jakimi rządzi się ekonomia, wolny rynek, gospodarka, że kredyty we frankach to takie samo ryzyko jak lokowanie pieniędzy w takich podejrzanych podmiotach jak choćby słynny Amber Gold.

Jeszcze inni nie zgadzają się z takim podejściem, wszak polskie prawo, na bazie którego powstają pozwy frankowiczów, powstało zanim banki zaczęły masowo udzielać kredytów we frankach. To one pogwałciły prawo, były tego świadome, zwłaszcza, że za granicą ta historia już się wydarzyła, mimo to polscy bankowcy zdawali się jej nie dostrzegać, bo kredyt we frankach oznacza dla nich dodatkowy zarobek na spreadzie walutowym.

Również społeczeństwo jest podzielone. Niektórzy aktywiści mówią o banksterach, jeszcze inni zarzucają kredytobiorcom we frankach cwaniactwo – bo w końcu brali kredyt, gdy frank był wyjątkowo nisko, podczas gdy inni brali droższe kredyty w złotówkach.

Jako prawniczka i ekonomistka z wykształcenia dostrzegam te punkty widzenia, ale prawo jest dla mnie świętością. Mam nadzieję, że orzeczenie SN raz na zawsze rozwiąże problem frankowiczów. Musimy je przyjąć i zaakceptować, zamiast nawzajem się obwiniać.

O autorce:

Wanda Sielewicz – pasjonatka prawa, nie tylko polskiego. Doktorantka o dyscyplinie prawo Uniwersytetu Warszawskiego, magister prawa francuskiego o specjalizacji: francuskie i europejskie prawo biznesowe Uniwersytetu w Poitiers. Jest również z wykształcenia ekonomistą – ze specjalizacją w zarządzaniu finansami. Doświadczenie zawodowe zdobywała w warszawskich kancelariach prawnych, zajmując się prawem handlowym oraz procesowym o specjalności odszkodowawczej. Jej specjalizacja to odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności osób represjonowanych z powodów politycznych w latach 1944-1989. Jej najnowszy projekt, mamkredytwefrankach.pl, skupia się na pomocy frankowiczom.