Tyle się mówi o bezsilności frankowiczów w walce z systemem. O tym, że niestety muszą liczyć tylko na siebie, bo nie otrzymali realnej pomocy od państwa. To prawda, trzeba jednak uczciwie przyznać, że państwo „podarowało” im w 2011 roku ustawę spreadową, dzięki której kredytobiorcy mogą nieco wpłynąć na wysokość płaconych przez siebie rat kredytowych. Niewiele, ale zawsze coś!

O co w tym wszystkim chodzi? Mianowicie do czasu pojawienia się ustawy antyspreadowej każdy kredytobiorca w obcej walucie musiał pogodzić się z kursem waluty wyznaczanym przez jego bank. Ustawa pozwala jednak wymieniać ją samemu, na własną rękę, choćby w kantorze, a następnie tymi pieniędzmi można spokojnie spłacać swój kredyt. Jest to jak najbardziej możliwe, wystarczy założyć konto walutowe i podpisać stosowny aneks do umowy kredytowej.

Dzięki temu nie trzeba już polegać na kursach banków, które są znacznie wyższe od tych w kantorach, zwłaszcza internetowych. Średnia spreadu dla banków z ostatnich dni października wynosiła 5,35%, podczas gdy dla kantorów internetowych – jedynie 0,72%! To duża różnica – prawda? Przed wejściem w życie ustawy zdarzało się, że spready bankowe wynosiły 13%!

Warto być świadomym, że instytucje finansowe dodatkowo zarabiają na każdym kredycie walutowym, sprzedając właśnie walutę. Mowa tu właśnie o spreadzie, czyli różnicy pomiędzy kursem kupna a sprzedaży waluty. To kolejny, obok marży, zarobek banku na kredycie.

Choć płacenie kredytu frankami wymienionymi we własnym zakresie daje niewielkie oszczędności – zwykle rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie, uważam, że nie jest to duży wysiłek, dlatego warto. Poza tym podczas rozprawy sądowej, gdy już frankowicz zdecyduje się na pozwanie banku, argument, że robiło się wszystko, co możliwe, by płacić niższe raty, może okazać się przydatny.

O autorce:

Wanda Sielewicz – pasjonatka prawa, nie tylko polskiego. Doktorantka o dyscyplinie prawo Uniwersytetu Warszawskiego, magister prawa francuskiego o specjalizacji: francuskie i europejskie prawo biznesowe Uniwersytetu w Poitiers. Jest również z wykształcenia ekonomistą – ze specjalizacją w zarządzaniu finansami. Doświadczenie zawodowe zdobywała w warszawskich kancelariach prawnych, zajmując się prawem handlowym oraz procesowym o specjalności odszkodowawczej. Jej specjalizacja to odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności osób represjonowanych z powodów politycznych w latach 1944-1989. Jej najnowszy projekt, mamkredytwefrankach.pl, skupia się na pomocy frankowiczom.