W ostatnim meczu 11. kolejki I ligi mężczyzn BBTS Bielsko-Biała wygrał w Siedlcach z miejscowym KPS-em.

Do meczu w Siedlcach bielszczanie przystąpili ze sporymi problemami kadrowymi. Tomasz Piotrowski nie wrócił jeszcze do pełnej dyspozycji po urazie z początku sezonu. W Bielsku-Białej został drugi przyjmujący BBTS, Bartosz Firszt, który zmagał się z infekcją i decyzją sztabu szkoleniowego nie pojechał na mecz. Z kolei już na miejscu wirus zaatakował kapitana drużyny, Jarosława Macionczyka, który w wyniku choroby w nocy trafił na SOR Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. 

Pomimo takiego obrotu spraw bielszczanie przystąpili do meczu z chłodnymi głowami. Wiktor Nowak z chęcią korzystał z dobrze dysponowanego atakującego - Olega Krikuna. Miejscowi mieli problem ze znalezieniem recepty na Rosjanina. Z kolei na drugim skrzydle z dobrej strony pokazywał się Fiedia Suchacki. To właśnie na tych dwóch zawodnikach opierała się gra BBTS w pierwszych dwóch partiach. Pierwszą bielszczanie wygrali na przewagi, w drugiej gospodarze prowadzeni przez grającego bardzo dobre zawody Patryka Łabę pewnie zwyciężyli. Od początku trzeciej partii miejscowi skutecznie powiększali przewagę, którą bielszczanie zniwelowali dopiero w samej końcówce seta, kiedy to od stanu 24:22 zdobyli cztery punkty z rzędu. Świetnymi zagrywkami popisał się wówczas Mikołaj Sawicki, dzięki czemu BBTS był w stanie postawić skuteczny blok. Czwartą odsłonę siedlczanie rozpoczęli przybici rezultatem poprzedniej partii. BBTS zbudował czteropunktową przewagę i wydawać się mogło, że mecz szybko dobiegnie końca. Ambitnie grający gospodarze odrobili stratę za sprawą trzech punktowych zagrywek Krzysztofa Gibka.Po tym czasie na boisku rozpętała się walka punkt za punkt. Więcej zimnej krwi zachowali bielszczanie, którzy dzięki skutecznemu blokowi Sebastiana Adamczyka zakończyli seta i wygrali cały mecz.