W ostatnim czasie pojawiały się informacje z Izraela i Wielkiej Brytanii o większej liczbie hospitalizacji z powodu COVID-19 wśród osób zaszczepionych w porównaniu do niezaszczepionych. Informacje te mogły wywoływać niepokój i jednocześnie były wykorzystywane przez ruchy antyszczepionkowe, jako rzekomy dowód na brak skuteczności wakcynacji. Jak jest naprawdę? Skąd się wzięły kontrowersje wokół tematu i jak należy odczytywać podane statystyki? Na te i inne pytania odpowiada prof. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej UM w Poznaniu.


Pobyt w szpitalu na COVID-19 a predyspozycje immunologiczne osób z różnych grup

Warto przypomnieć, że szczepienia wiążą się z określonym poziomem ochrony. Szczepionki przeciw COVID-19 podawane są ludziom różniącymi się wiekiem, chorobami współistniejącymi, przyjmowanymi przewlekle lekami i stylem życia. Wszystkie te aspekty mogą mieć natomiast wpływ na sprawność układu odporności, która odzwierciedla się również w jego odpowiedzi na szczepionkę. U wielu osób odpowiedź ta jest prawidłowa, ale u części do pewnego stopnia ograniczona. Pacjenci z deficytami odporności są natomiast grupą narażoną na ryzyko braku jakiejkolwiek reakcji na szczepienie. Dlatego nie powinno nas dziwić, że część ze zaszczepionych osób może zakazić się, a niektórzy przejść zakażenie ciężej i trafić do szpitala. Nie oznacza to, że szczepienia nie działają, bo w analizie danych powinniśmy posługiwać się pojęciem częstości.

Jak analizować dane statystyczne w kwestii liczby hospitalizowanych na COVID-19?

W celu rozszyfrowania nieporozumienia związanego ze statystykami dotyczącymi hospitalizowanych osób zaszczepionych warto wyobrazić sobie sytuację, w której w jednym mieście mieszka 100 osób, z czego 90 jest zaszczepionych i 10 niezaszczepionych. Czy jeśli do szpitala trafiło 9 zaszczepionych i tylko 5 niezaszczepionych to oznacza, że zaszczepieni chorują częściej? Nie. Oznacza to po prostu, że zaszczepieni byli w danej populacji liczniejsi i z tego powodu to właśnie oni w większej ilości trafili do szpitala. Ostatecznie jednak chorowali rzadziej (hospitalizowano 10% zaszczepionych i aż 50% niezaszczepionych). Po tej prostej analizie warto przyjrzeć się prawdziwym danym z Wielkiej Brytanii.

Czy liczba 7 zawsze jest większa od liczby 3, czyli zwodnicze statystyki z UK rozszyfrowane

Według danych Public Health England w pierwszej połowie sierpnia 2021 hospitalizowano 707 zaszczepionych osób po 50 r.ż. oraz 327 osób niezaszczepionych w tej samej grupie wiekowej. W pierwszej z grup odnotowano 263 zgony, w drugiej zaś zmarło 115 pacjentów z COVID-19. Biorąc pod uwagę przedstawione liczby, faktycznie można wywnioskować, że to osoby zaszczepione częściej trafiają do szpitala. Nie jest to jednak dokładny obraz, ponieważ w powyżej przedstawionych danych nie wzięto pod uwagę tego, ile w sierpniu 2021 wynosiła w Wielkiej Brytanii całkowita populacja osób po 50 r.ż.

W tamtym okresie bowiem liczba takich osób wynosiła w Wielkiej Brytanii aż 19,96 mln. Populacja osób niezaszczepionych w tym samym przedziale wiekowym równała się tylko 830 tys. Grupa ludzi zaszczepionych była więc w danym zbiorze wielokrotnie wyższa i to właśnie oni trafiali do szpitali częściej, ale m.in. dlatego, że było ich w kraju po prostu więcej. Ostatecznie jednak w grupie zaszczepionych na 1 mln mieszkańców do szpitala trafiło 35,4 osób, a zaś w grupie niezaszczepionych na 1 mln osób hospitalizowanych zostało aż 395,6. Końcowy wynik jest więc oczywisty - niezaszczepieni trafiali do szpitala i umierali na COVID-19 około 11 razy częściej niż ludzie po szczepieniu. Co by się natomiast stało, gdyby nie zastosowano szczepionek? Możemy się spodziewać, że na początku sierpnia 2021 r. w brytyjskich szpitalach umarłoby ponad 2,5 tys. osób więcej. Szczepienia przeciw COVID-19 ratują życie.

Opracowanie merytoryczne: prof. Piotr Rzymski.

Artykuł powstał w ramach kampanii „Odporna Polska - Zaszczep się na zdrowie”

Źródło informacji: Odpornapolska.pl