Internet jest wirtualnym środowiskiem, w którym wiele osób czuje się całkowicie bezkarnych. Mając odczucie swojej całkowitej anonimowości, pozwalają sobie na dużo więcej, niż w realnym świecie. Hejterzy nie są jednak całkowicie bezkarni.

Osoby pokrzywdzone ze strony hesterów są chronione prawem cywilnym oraz karnym. Niezasłużone lub obraźliwe treści spokojnie mogą podlegać także prawu do zapomnienia w sieci. Osoby, które odczuły na własnej skórze bolesne piętno hejtu, mogą domagać się usunięcia wpisów przez administratorów zarządzających danymi stronami, forami lub serwisami internetowymi.

Zjawisko hejtu rozprzestrzenia się coraz bardziej. Osoby wypisujące w Internecie godzące w czyjeś dobra osobiste komentarze, nie zdają sobie sprawy z tego, iż mogą z tego tytułu ponieść konsekwencje. Zachowania tego typu podlegają prawu do ścigania.

Prawo znajduje się po stronie pokrzywdzonego. O tym przekonał Naczelny Sąd Administracyjny wydający wyrok, iż osoba zniesławiana w Internecie, mogła uzyskać dane komentatora od administratora serwisu, na którym naruszono jego dobra osobiste.

Serwis lub portal, który nie dostosuje się do wyroku sądu, musi liczyć się z tym, iż sprawa może trafić do Generalnego Inspektowa Ochrony Danych Osobowych. Wtedy dane osobowe będą musiały zostać ujawnione.

Wykroczenie polegające na pisaniu niestosownych komentarzy, nadal ma dość specyficzny charakter. Dlatego nie zawsze postępowanie na drodze sądowej będzie adekwatne do wymiaru szkody. Warto korzystać w pierwszej kolejności z prawa do zapomnienia w sieci, które polega na wykasowaniu danych osobowych w wyników wyszukiwania przez operatora. Takie działanie odbywa się na specjalny wniosek.
Istnieje także możliwość wnioskowania o usunięcie komentarzy, jeśli niosą ze sobą bezpodstawne oskarżenia lub obraźliwą ocenę. Jeśli jednak administrator strony na wyraźną prośbę pokrzywdzonego nie usunie szkodliwych wpisów, wtedy to na nim spoczywa odpowiedzialność za zawartość komentarzy.