Pierwszy po dwutygodniowej przerwie mecz ligowy zawodnicy TS Podbeskidzie rozpoczęli 5 kwietnia bardzo dobrze, od razu, od pierwszej minuty wysyłając sygnał, że zespół dobrze przepracował ten okres. Potwierdzenie tego na tablicy wyników mieliśmy już po 13 minutach gry. Desley Ubbink wdarł się pomiędzy obrońcami w pole karne Wisły, piłka trafiła pod nogi Maksymiliana Sitka, który trafił wprost w Lisa, ale do pustej już bramki piłkę dobił Ubbink! Szybko strzelona bramka dała Góralom nieco luzu w grze, a nie od dziś wiadomo, że wtedy jeszcze łatwiej gra się do przodu i zawodnicy Podbeskidzia stwarzali kolejne sytuacje do zdobycia bramki.

Pierwszy po dwutygodniowej przerwie mecz ligowy zawodnicy TS Podbeskidzie rozpoczęli 5 kwietnia bardzo dobrze, od razu, od pierwszej minuty wysyłając sygnał, że zespół dobrze przepracował ten okres. Potwierdzenie tego na tablicy wyników mieliśmy już po 13 minutach gry. Desley Ubbink wdarł się pomiędzy obrońcami w pole karne Wisły, piłka trafiła pod nogi Maksymiliana Sitka, który trafił wprost w Lisa, ale do pustej już bramki piłkę dobił Ubbink! Szybko strzelona bramka dała Góralom nieco luzu w grze, a nie od dziś wiadomo, że wtedy jeszcze łatwiej gra się do przodu i zawodnicy Podbeskidzia stwarzali kolejne sytuacje do zdobycia bramki.

Niezliczoną liczbę podań w pole karne posyłał z lewej strony Łukasz Sierpina i David Niepsuj z prawej. Po jednym z takich zagrań piłka spadła na nogę Jakuba Hory, który uderzył z woleja i mógł podwyższyć prowadzenie, ale nie trafił w bramkę. Celniej, ale nadal nieskutecznie Hora uderzał kilkanaście minut później – przejął piłkę na szesnastym metrze i uderzył płasko, ale dobrze jego zamiary odczytał Lis i rzucił się w kierunku, w którym zmierzała, uderzona przez Czecha piłka. Bramkarz Wisły złapał futbolówkę, a Górale mogli żałować zmarnowanej okazji.

Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć Wisła również próbowała odpowiedzieć, ale skutecznie broniło się Podbeskidzie i goście nie zagrozili poważnie bramce Peškovicia. Trener Hyballa już w pierwszej połowie przeprowadził jedną zmianę, w przerwie meczu zdecydował się na dwie kolejne, ale na nic się to zdało, bo tuż po wznowieniu gry Podbeskidzie podwyższyło wynik.
Sierpina w swoim stylu popędził lewą stroną, pamiętamy takie akcje pomocnika Górali, po których decydował się na strzał z ostrego kąta, tym razem Sierpina zagrał w pole karne, tam strącił piłkę Biliński, a akcję wykończył mocnym strzałem David Niepsuj. Piłka otarła się jeszcze od obrońcy Wisły i wpadła do bramki.

Dwubramkowa strata obudziła drużynę gości, którzy ruszyli do zdecydowanych ataków. Dużo szczęścia mieli Górale, gdy dośrodkowana piłka ominęła Peškovicia, a po strzale głową Burligi piłka trafiła w poprzeczkę. Kolejne akcje przynosiły równie duże zagrożenie pod bramką Górali – strzelali Forbes, Yeboah, Savić, ale albo obrońcy wraz z bramkarzem stawali na wysokości zadania, albo wiślakom brakowało dokładności. Grunt, że piłka nie trafiała do bramki.

Podbeskidzie za to groźnie kontratakowało, ale, żeby skończyć mecz trzecią bramką, zadać ten decydujący cios, brakowało precyzji. Najbliżej był tego Serhii Miakushko, który trafił w słupek.
To już nie ma znaczenia - najważniejsze jest zwycięstwo i tak bardzo potrzebne punkty.

TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków 2:0 (1:0)

Bramki: 13’ Ubbink, 48’ Niepsuj

żółte kartki: Miakushko, Tulio, Danielak - Burliga, Żukow

Podbeskidzie: Pešković – Modelski, Janicki, Rundić – Niepsuj (75’ Danielak), Rzuchowski, Hora (71’ Tulio), Ubbink (77’ Miakushko), Sierpina – Sitek (71’ Frelek), Biliński (71’ Wilson)

Wisła: Lis – Szot (46’ Burliga), Frydrych, Radaković, Sadlok, Mawutor (30’ Kuveljić), Yeboah (71’ Błaszczykowski), Żukow, Savić, Carlos (46’ Starzyński), Forbes

fot. Jakub Ziemianin/Podbeskidzie Bielsko-Biała