BBTS Bielsko-Biała pokonał LUK Politechnikę Lublin 3:0 (25:16, 25:17, 26:24) w zaległym meczu 5. kolejki TAURON 1. Ligi. To dziewiąte zwycięstwo z rzędu bielszczan w rundzie zasadniczej. MVP został wybrany Jarosław Macionczyk.

Pierwotnie spotkanie 5. kolejki rozgrywek miało zostać rozegrane 17 października, ale zostało odwołane przez wirus SARS-CoV-2 i obie ekipy spotkały się miesiąc później. Lublinianie przed pierwszym gwizdkiem mieli wiele powodów do zadowolenia. W rozgrywkach TAURON 1. Ligi rozegrali pięć spotkań i wszystkie wygrali bez straty seta. Bielszczanie podobnie jak siatkarze LUK Politechniki mogli pochwalić się kompletem zwycięstw w pierwszoligowych rozgrywkach. Z tą różnicą, że za nimi osiem już ligowych starć. Na ten moment podopieczni Harry'ego Brokkinga to liderzy tabeli.

- Jeśli mowa o naszym najbliższym przeciwniku, to należy podkreślić ich dobrą ofensywę. Mam na myśli tutaj m.in., moc na zagrywce, w ataku oraz bardzo dobra gra blokiem. To na pewno mocna drużyna. Jednak nasz zespół też jest silny. Myślę, że o zwycięstwie w meczu będzie decydowała forma poszczególnych zawodników danego dnia. Może zdarzyć się też tak, że jedna lub druga ekipa wykreuje lidera, który będzie w stanie pociągnąć drużynę do zwycięstwa. Uważam, że ten czynnik ludzki w tych pojedynkach będzie kluczowy - powiedział Maciej Kołodziejczyk, trener LUK Politechniki.

Pierwsza partia spotkania dużo lepiej rozpoczęła się dla bielszczan, którzy dzięki serii zagrywek Michała Makowskiego zbudowali kilkupunktową przewagę 6:2. Przez dłuższy czas zespół gości nie potrafił sobie poradzić z dokładnym przyjęciem, a w konsekwencji wyprowadzeniem skutecznej pierwszej akcji 4:10. Do tego lublinianie nie wystrzegali się prostych błędów 7:13. Za to po stronie gospodarzy ręki w ataku nie zwalniał Wiaczesław Tarasow 15:9. Pomimo starań LUK Politechnika już tej straty nie odrobiła. Za to BBTS utrzymał koncentrację do końca, zwyciężając pewnie 25:16. Ostatni punkt w tym fragmencie gry zdobył Tarasow.

Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Drużyny praktycznie od początku grały punkt za punkt 3:3 i 9:9. Warto dodać, że po stronie LUK Politechniki swoją skuteczność w ataku poprawił Szymon Romać. Dobrą zmianę dał również David Mehić, który zastąpił Jakuba Wachnika 11:11. W zespole BBTS za to świetnie sobie radził Makowski. W połowie partii, kiedy w polu serwisowym pojawił się Oleg Krikun, gospodarze odskoczyli na kilka oczek 15:12. W końcówce przyjezdni zaczęli znowu popełniać proste błędy 16:20, które na swoją stronę wykorzystali podopieczni Harry'ego Brokkinga. Podobnie, jak to miało miejsce w premierowej odsłonie meczu, tak i w tej ostatni punkt z lewego skrzydła zdobył Tarasow 25:17.

Kolejna partia rozpoczęła się od równej gry obu ekip 6:6. Dopiero w połowie seta siatkarze z Bielska-Białej 14:12. Ręki w polu serwisowym nie zwalniał Tarasow. Lublinianie nie poddali się i walczyli. Za sprawą świetnych zagrywek popisał się Paweł Rusin 17:17. Od tego moemntu toczyła się zacięta walka o każdy punkt. Ostatecznie nerwową grę na przewagi na swoją stronę rozstrzynęli bielszczanie 26:24. W ostatnich dwóch akcjach błąd w ataku popełnił Rusin.