BKS BOSTIK Bielsko-Biała – Grot Budowlani Łódź 1:3 (25:16, 24:26, 14:25, 22:25) MVP: Monika Fedusio (Grot Budowlani) BKS BOSTIK: Janiuk, Chmielewska, Pierzchała, Orvosova, Łyszkiewicz, Szlagowska, Drabek (libero) oraz Borowczak, Bartkowska, Mazur (libero) Grot Budowlani: Lisiak, Łazowska, Centka, Cleger, Fedusio, Damaske, Łysiak (libero) oraz Szczurowska, Lewandowska

 

W 7. kolejce TAURON Ligi bielszczanki zmierzyły się z Grotem Budowlanymi Łódź, drużyną, która w ostatnich latach jakoś bielskiemu zespołowi „nie leży”. Próżno bowiem w ostatnim czasie szukać wygranej bialskiego klubu w roli gospodarza, choć w poprzednim sezonie w meczu o miejsce piąte drużynie trenera Piekarczyka udało się wygrać z łodziankami. Był to jednak mecz wyjazdowy.

W poniedziałkowym spotkaniu trener gospodyń nie mógł skorzystać z kontuzjowanej Eweliny Polak. Występ Martyny Świrad również był niepewny, gdyż wciąż nie zakończyła się jeszcze rehabilitacja lewej dłoni środkowej BKS BOSTIK. W związku z tym od początku spotkania za rozegranie bielszczanek odpowiadała Karina Chmielewska, a na środku siatki walczyła Dominika Pierzchała. To jednak nie koniec zmian w wyjściowym ustawieniu. W pierwszym składzie wystąpiła bowiem jeszcze Koleta Łyszkiewicz, która dotychczas miała mało okazji do grania.

Pierwszy set bielszczanki rozegrały koncertowo. Pierwsze fragmenty tej partii były wyrównane, jednak wraz z upływem czasu bielski zespół przejmował inicjatywę. Świetnie w bielskiej ekipie funkcjonował blok, który zatrzymywał kolejne ataki rywalek. W każdym niemal ustawieniu BKS BOSTIK Bielsko-Biała powiększał przewagę, aż na koniec seta wyniosła ona aż 9 punktów.

W drugim secie kibice zgromadzeni w hali pod Dębowcem byli świadkami prawdziwej huśtawki nastrojów. Najpierw na trzypunktowe prowadzenie wyszły przyjezdne (10:7), a później po błędzie wprowadzonej Julii Szczurowskiej trzy oczka z przodu były gospodynie (15:12). Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale to bielszczanki jako pierwsze miały piłkę setową. Przy stanie 24:23 na zagrywce pojawiła się Alina Bartkowska, której trudna zagrywka miała sprawić kłopoty rywalkom. Niestety bielska atakująca popełniła błąd, a chwilę później z piłki setowej cieszyły się łodzianki. Podopieczne trenera Jakuba Głuszaka wykorzystały tę szansę za pierwszym razem i wygrały 26:24.

Trzecia partia gospodyniom zupełnie nie wyszła. Od początku tego seta lepiej radziły sobie przyjezdne, które z minuty na minutę zyskiwały większą przewagę. W ataku szalała Monika Fedusio, swoje dokładały także Paulina Damaske i Julia Szczurowska. W końcówce seta kompletnie rozbite bielszczanki miały spore trudności z przyjęciem zagrywki, przez co łodzianki wygrały do 14.

Na początku czwartej bielszczanki najwyraźniej skutecznie zapomniały o dotkliwej porażce w trzecim secie, bowiem od początku grały lepiej od rywalek. Skuteczne bloki Magdaleny Janiuk dały zespołowi trenera Piekarczyka prowadzenie 11:6. Błędy w przyjęciu i nieskończone ataki gospodyń pozwoliły jednak przyjezdnym wrócić do gry i doprowadzić do remisu po 15. W końcówce seta pięciopunktową przewagę zyskał Grot Budowlani Łódź i nawet świetne zagrywki Martyny Borowczak nie wystarczyły, by odrobić tak duże straty. Ostatecznie BKS BOSTIK przegrał 22:25 i cały mecz 1:3.