BBTS Bielsko-Biała pokonał Chemeko-System Gwardia Wrocław 3:2 (33:35, 25:22, 26:24, 30:28) w meczu 4. kolejki TAURON 1. Ligi Mężczyzn. To pierwsze zwycięstwo bielszczan w sezonie 2021/22 TAURON 1. Ligi Mężczyzn przed własną publicznością. Dla wrocławian to trzecia porażka z rzędu.


Obie drużyny do tej pory rozegrały po dwa spotkania. Bielszczanie odnieśli jedno zwycięstwo, pokonując na wyjeździe SMS PZPS Spała 3:1. Kilka dni temu z kolei przegrali z BKS Visłą Proline Bydgoszcz 2:3. Wrocławianie natomiast ponieśli dwie porażki.

- Przyjęliśmy te porażki na klatę. Mamy 28 meczów do zagrania. Jest niedosyt, ale nie demonizujmy tych porażek. Nie szukamy przyczyn dookoła, szukamy ich w sobie samych. Do Bielska-Białej przyjechaliśmy po punkty. Rewelacyjnie byłoby tu wygrać za trzy punkty. Atmosfera w zespole jest dobra, ale musimy dalej być monolitem i wejść na zwycięskie tory - powiedział Sebastian Matula, rozgrywający Gwardii.

Pierwszą partię spotkania od asa serwisowego rozpoczął Jarosław Macionczyk 1:0. Jednak z każdą kolejną akcją coraz lepiej spisywali się wrocławianie. W ataku ręki nie zwalniał Grzegorz Bociek 2:2. Do stanu 9:9 gra była równa. Następnie gospodarze zaczęli mieć problem z przyjęciem serwisów Lukasa Tichaczka 9:11. Bielszczanie szybko doprowadzili do remisu. Pewnie punktował Tomasz Piotrowski oraz Bartosz Pietruczuk 13:13. W połowie tej premierowej odsłony spotkania BBTS odskoczył na cztery oczka 18:14. Goście zaczęli mieć spore problemy ze skończeniem ataku w pierwszym tempie. Przyjezdni nie mieli zamiaru złożyć broni. Dzięki cierpliwej grze w obronie doprowadzili do remisu 24:24. Dobrze w ataku spisywał się Bociek oraz Janusz Górski. Ostatecznie nerwową i zaciętą końcówkę na swoją stronę rozstrzygnęli siatkarze z Wrocławia 35:33. Najpierw punktowym atakiem popisał się Bociek, a następnie Arkadiusz Olczyk, blokiem zatrzymał atak Wojciecha Sieka.

Set numer dwa to równa gra obu zespołów 5:5. Praktycznie przez całą część tej partii toczyła się zacięta walka o każdy punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Harry'ego Brokkinga, którzy zwyciężyli 25:22. W końcówce na duże słowa uznania za postawę w polu serwisowym zasłużył Pietruczuk.

BBTS Bielsko-Biała poszedł za ciosem i w kolejnej partii, dzięki zagrywce Piotrowskiego objął prowadzenie 4:1. Gwardziści ani myśleli składać broni. Swoją drużynę do walki próbował poderwać Tichaczek 7:7. Od tego momentu toczyła się gra punkt za punkt 12:12 i 18:18. Podobnie jak to miało miejsce w pierwszym secie, tak i w tym zwycięzcę wyłoniła zacięta końcówka grana na przewagi. Więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z Bielska-Białej 26:24. Najpierw punktową zagrywkę na swoim koncie zapisał Jake Hanes, a chwilę później atak Boćka zatrzymał Paweł Gryc.

Czwartą odsłonę piątkowego spotkania od serii świetnych zagrywek rozpoczął Macionczyk 4:0. Siatkarze z Wrocławia nie wystrzegali się prostych błędów 2:6. Gwardia robiła, co w jej mocy, aby nawiązać walkę z przeciwnikiem 8:11. Jednak w dalszej części to gospodarze dyktowali warunki gry 15:11 i 19:14. Podopieczni Rainera Vassiljeva walczyli do końca. Udało się im doprowadzić do remisu 22:22. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili bielszczanie 30:28. W ostatnich dwóch akcjach został zablokowany Bociek, najpierw przez Adriana Hunka, a następnie przez Pietruczuka.