E.Leclerc MOYA Radomka Radom – BKS BOSTIK Bielsko-Biała 2:3 (25:22, 20:25, 25:14, 22:25, 10:15) MVP: Weronika Szlagowska (BKS BOSTIK Bielsko-Biała) E.Leclerc MOYA Radomka: Alanko, Zaroślińska-Król, Efimienko-Młotkowska, Wójcik, Lazić, Aelbrecht, Witkowska (libero) oraz Biała, Skorupa, Marković. BKS BOSTIK: Kazała, Polak, Janiuk, Pierzchała, Orvosova, Szlagowska, Drabek (libero) oraz Mazur (libero), Chmielewska, Bartkowska, Borowczak, Świrad, Łyszkiewicz.

E.Leclerc MOYA Radomka Radom – BKS BOSTIK Bielsko-Biała 2:3 (25:22, 20:25, 25:14, 22:25, 10:15)
MVP: Weronika Szlagowska (BKS BOSTIK Bielsko-Biała)
E.Leclerc MOYA Radomka: Alanko, Zaroślińska-Król, Efimienko-Młotkowska, Wójcik, Lazić, Aelbrecht, Witkowska (libero) oraz Biała, Skorupa, Marković.
BKS BOSTIK: Kazała, Polak, Janiuk, Pierzchała, Orvosova, Szlagowska, Drabek (libero) oraz Mazur (libero), Chmielewska, Bartkowska, Borowczak, Świrad, Łyszkiewicz.

W 9. kolejce TAURON Ligi BKS BOSTIK Bielsko-Biała czekało niezwykle trudne zadanie. Bielszczanki udały się bowiem do Radomia na mecz z E.Leclerc MOYA Radomką Radom, która w tym sezonie u siebie przegrała tylko z Mistrzem Polski – Grupą Azoty Chemikiem Police. Co więcej w pozostałych meczach radomianki we własnej hali nie przegrały nawet seta pokonując po 3:0 drużyny z Bydgoszczy, Świecia i Łodzi. Z kolei zespół z Bielska-Białej liczył na przełamanie serii porażek i zwycięstwo, na które drużyna trenera Bartłomieja Piekarczyka czekała od 22 października.
Pierwsza pozytywna wiadomość czekała na bielskich kibiców już na początku meczu. Do podstawowego składu wróciła bowiem rozgrywająca Ewelina Polak, która ostatnimi czasy nie mogła w pełni pomóc swojej drużynie. Jak się później okazało, nie był to jedyny powrót, który szykowali na ten mecz trenerzy…

Bielszczanki rozpoczęły mecz nerwowo, a gospodynie po kilku minutach prowadziły już 9:5. Już po pierwszych akcjach dało się zauważyć słabszą grę bielskiej drużyny w ataku i sporo błędów własnych, a więc „grzechy” znane z poprzednich spotkań. BKS BOSTIK Bielsko-Biała nie zamierzał jednak się poddać i nie dopuścił, by gospodynie zbudowały jeszcze większą przewagę. Kilka długich akcji zapowiadało, że bielszczanki nie są w tym meczu bez szans, co potwierdziła także końcówka pierwszego seta, w której przyjezdne odrobiły niemal wszystkie straty. Niestety przy stanie 23:22 dla E.Leclerc MOYA Radomki, kontratak Weroniki Szlagowskiej został zablokowany, a chwilę później zespół Riccardo Marchesiego cieszył się z wygrania pierwszej partii.

Początek drugiej odsłony meczu przypominał tę premierową, z tym że bielski zespół szybciej uspokoił swoją grę i doprowadził do remisu po 8. Bielszczanki lepiej radziły sobie w ataku, były skuteczniejsze w kontrach i co równie ważne utrzymały swój blok na dobrym poziomie przez co gra się wyrównała. Widząc zdecydowanie większy opór ze strony rywalek, trener gospodyń zdecydował się na zmianę na rozegraniu, a na boisko, po raz pierwszy w tym sezonie, weszła Katarzyna Skorupa. Gdy po zagrywce Eweliny Polak i błędzie Aleksandry Wójcik na tablicy wyników zrobiło się 19:15 dla BKS BOSTIK Bielsko-Biała w radomskiej drużynie pojawiła się jeszcze Srna Marković. Na niewiele się to jednak zdało. Bielszczanki utrzymały koncentrację i wytrzymały presję wygrywając 25:20. Warto odnotować, że od pierwszych piłek tego seta na boisku była także druga z bielskich rekonwalescentek – Martyna Świrad, która zdecydowała się pomóc drużynie, choć nie do końca wyleczyła jeszcze uraz dłoni i musiała grać w specjalnym ochraniaczu.

Wydawać by się mogło, że wygrany set powinien podbudować bielski zespół. Tymczasem pierwsze piłki trzeciego seta wskazywały na coś zupełnie innego. Trzy punktowe bloki Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej już na początku tej partii spowodowały prowadzenie E.Leclerc MOYA Radomki Radom 5:1. W bielskie szeregi wkradło się zdenerwowanie przez co drużyna z Bielska-Białej znów popełniała zbyt dużo błędów. Gospodynie szybko zyskiwały przewagę i po 25 minutach wygrały gładko 25:14.

W przerwie między setami wielu z kibiców zastanawiało się pewnie, jaki BKS BOSTIK zobaczą w czwartej partii. Na szczęście bielszczanki znów były zmobilizowane i pełne wiary w zwycięstwo. Do połowy seta obie drużyny „szły” równo. Dopiero udana wideoweryfikacja trenera Piekarczyka sprawiła, że przyjezdne wyszły na dwupunktowe prowadzenie (15:13), którego nie oddały już do końca. Dobre ataki bielskich skrzydeł, a w szczególności Aleksandry Kazały w końcówce seta sprawiły, że bielszczanki wygrały 25:22 i doprowadziły do tiebreaka.

W decydującej odsłonie meczu wyrównana rywalizacja toczyła się do stanu po 6. Później trzy punkty z rzędu zdobyły podopieczne trenera Bartłomieja Piekarczyka, a gospodarze musieli prosić o czas. Na szczęście przerwa w meczu nie wybiła z rytmu idące po zwycięstwo bielskie siatkarki. Świetne ataki Weroniki Szlagowskiej spowodowały, że BKS BOSTIK Bielsko-Biała wygrał 15:10 i cały mecz 3:2.
Niewątpliwie jest to pierwsza tak pozytywna niespodzianka, którą bielszczanki sprawiły w tym sezonie. Dobra gra całej drużyny, która wreszcie pokazała swój ogromny potencjał sprawiła, że z trudnego terenu w Radomiu przywozimy do Bielska-Białej dwa cenne punkty.