BBTS Bielsko-Biała pokonał KFC Gwardię Wrocław 3:2 (19:25, 25:19, 25:18, 11:25, 15:12) w meczu inaugurującym 23. kolejkę KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn. MVP został wybrany Jarosław Macionczyk. Pierwsze spotkanie tych drużyn również zakończyło się wygraną bielszczan 3:2.

Pierwsze starcie tych drużyn zakończyło się wygraną bielszczan 3:2. Obie ekipy miały ten sam cel - wygrać ten mecz. Podopieczni Harry'ego Brokkinga walczą o utrzymanie 2. lokaty w tabeli, a wrocławianie o możliwie najwyższą pozycję przed fazą play off. Przed pierwszym gwizdkiem wydawało się, że w lepszej sytuacji są gospodarze, którzy są wiceliderem tabeli i widać, że ze spotkania na spotkanie grają coraz lepiej. Goście na teren rywala również przyjechali w dobrych nastrojach. Pokonali ostatnio u siebie Lechię Tomaszów Mazowiecki i zajmują już 6. miejsce w tabeli.

- Gwardia Wrocław jest ciężkim zespołem. Na ich terenie wygraliśmy 3:2, choć przegrywaliśmy już 1:2. Teraz gramy u siebie, a w tej hali ciężko gra się przyjezdnym drużynom. Mam nadzieję, że wygramy to spotkanie po prostu za trzy punkty i do końca fazy zasadniczej utrzymamy fotel wicelidera - powiedział Bartosz Cedzyński, środkowy bielskiego zespołu.

Pierwszą partię od punktowego ataku rozpoczął Krzysztof Gibek 1:0. Chwilę później błąd w przyjęciu popełnił Michał Żuk. W dalszej części bielszczanie nie wystrzegali się prostych błędów, zarówno w ataku, jak i polu serwisowym 3:6. Z kolei w szergach gości bardzo dobrze w elemencie ataku spisywał się wspomniany Gibek oraz Marcel Gromadowski 13:9. Co prawda, swoją dobrą grą BBTS do walki próbował poderwać Adrian Hunek 14:15, ale druga część tego seta należała do KFC Gwardii. Do tego dobrą zmianę w polu serwisowym dał Jędrzej Maćkowiak 22:18. Gospodarze pomimo walki nie zdołali już odrobić tej straty. W ostatniej akcji błąd na zagrywce popełnił Jarosław Macionczyk 19:25.

Drugi set zaczął się od równej gry punkt z punkt 3:3. Choć warto zaznaczyć, że obie ekipy nie wystrzegały się prostych błędów 5:5. W dalszej części podopieczni Krzysztofa Janczka, dzięki lepszej obronie w polu i skutecznym kontratakom odskoczyli na trzy oczka 10:7. Z akcji na akcję coraz skuteczniejszy był Peetu Makinen 12:9. Siatkarze z Bielska-Białej nie mieli zamiaru złożyć broni. Dość szybko doprowadzili do remisu 12:12. Dobrą zmianę na przyjęciu dał Michał Makowski 14:12. Szkoleniowiec KFC Gwardii nie czekał na dalszy rozwój wypadków, także zdecydował się na zmianę - na boisku pojawił się Łukasz Lubaczewski. W raz z kolejnymi akcjami BBTS powiększył swoją przewagę 18:15 i 20:16. Podopieczni Harry'ego Brokkinga nie dali sobie już wyrwać z rąk. Pewnie wygrali tę część spotkania 25:19 i wyrównali stan czwartkowej rywalizacji.

Trzecia odsłona spotkania rozpoczęła się od serii bardzo dobrych zagrywek Jakuba Nowosielskiego 3:0. Gospodarze uspokoili swoją grę. W ataku i polu serwisowym coraz skuteczniejszy był Oleg Krikun 5:5. Od tego momentu drużyny grały punkt za punkt 8:8 i 11:11. W połowie seta bielszczanie włączyli przysłowiowy piąty bieg 16:12. Na zagrywce ręki nie zwalniał Hunek oraz Krikun 18:13. Gwardzistom nie można było odmówić walki, ale do końca tej partii warunki gry dyktowali zawodnicy z Bielska-Białej 20:15. BBTS bardzo pewnie zagrał do końca i zwyciężył pewnie 25:18.

KFC gwardia Wrocław nie miała zamiaru tanio sprzedać skóry. Wręcz przeciwnie - siatkarze ze stolicy Dolnego Śląska postawili wszystko na jedną kartę - czyli bardzo mocną zagrywkę. Dzięki niej objęli porwadzenie 5:0. W tym fragmencie gry bielszczanie stanęli w miejscu. Nie potrafili żadnym elementem zatrzymać gości 8:16. Do tego serią świetnych serisów popisał się Gibek 20:10. Pewną wygraną asem serwisowym przypieczętował Maćkowiak 25:11.

Tie-break od dwóch asów serwisowych zaczął Krikun 2:0. Wrocławianie dość szybko doprowadzili do remisu 2:2. W tym miejscu, warto dodać, że dobrą zmianę na ataku dał Kacper Wnuk. W dalszej części dobrze w polu serwisowym zameldował się Siergiej Kapelus 5:2. Z kolei w kontrataku ręki nie zwalniał Makowski 7:3. Przed zamianą stron punktowy blok do swojego konta dopisał Hunek 8:3. Po wznowieniu gry wydawało się, że gospodarze kontrolują grę 10:5. Gwardziści jednak walczyli do końca i zniwelowali stratę do dwóch oczek 9:11. Jednak ostatnie słowo należało do bielszczan. Wygraną pewnym atakiem z lewego skrzydła przypieczętował Makowski 15:12.

Autor:Katarzyna Porębska,

fot. BBTS Bielsko-Biała