Serial o frankowiczach zdaje się nie mieć końca. W zeszłym tygodniu Sąd Najwyższy miał wydać uchwałę, która raz na zawsze rozwiązałaby niejasne kwestie w sporach frankowych. Niestety tak się nie stało. Termin z 25 marca został przesunięty na 13 kwietnia. Nie będę tu roztrząsać powodów tego opóźnienia, bo nie mają związku z kredytobiorcami we frankach.


Czekamy więc wszyscy cierpliwie na wspomnianą uchwałę – to w niej SN odniesie się do sześciu istotnych kwestii. Najbardziej interesującym zagadnieniem z nich wydaje się roszczenie banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Banki uznają bowiem, że skoro frankowicze korzystali z ich pieniędzy, a stwierdzono nieważność umowy kredytowej, to należą im się za to dodatkowe pieniądze. Przecież mogli zrobić z nimi co innego miast pożyczać je kredytobiorcom.

Co ciekawe, stanowisko władz państwowych jest już jasno w tej sprawie określone. Skąd to wiem? Otóż pełnomocnik Rzeczpospolitej Polski w sprawie pytań prejudycjalnych zadanych Trybunałowi Sprawiedliwości UE przez Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał to roszczenie za „bezprawne”. Zobaczymy, czy SN podzieli to zdanie.

Tymczasem w oczekiwaniu na uchwałę sędziowie już obawiają się jeszcze większej fali pozwów niż ta, co przetoczyła się przez sądy w ubiegłym roku. (Przypomnijmy sobie jej powód: korzystny dla frankowiczów wyrok TSUE oraz więcej czasu w trakcie pandemii na pisanie pozwów, bo sądy były początkowo zamknięte). Na osłodę trzeba jednak dodać, że dzięki uchwale SN w 2021 roku sprawy będą szybciej rozpatrywane, bo orzecznictwo zostanie ujednolicone.

Jeśli jednak frankowicze zdecydują się na ugody z bankami, mogą na nich stracić średnio 186 000 zł, jak wynika z wyliczeń E-Kancelarii. Cały sektor bankowy ugody mogą kosztować nawet 200 mld zł. Sam bank Pekao SA szykuje już 7 mld zł na tę okoliczność. Mimo tych zawirowań i fatalnej kondycji banków, nie tylko z powodu rozpraw z frankowiczami, te  powinny odzyskać względną stabilność mniej więcej już za dwa lata, jak przewiduje prezes NBP. Czas pokaże, czy tak się stanie…

O autorce:

Wanda Sielewicz – pasjonatka prawa, nie tylko polskiego. Doktorantka o dyscyplinie prawo Uniwersytetu Warszawskiego, magister prawa francuskiego o specjalizacji: francuskie i europejskie prawo biznesowe Uniwersytetu w Poitiers. Jest również z wykształcenia ekonomistą – ze specjalizacją w zarządzaniu finansami. Doświadczenie zawodowe zdobywała w warszawskich kancelariach prawnych, zajmując się prawem handlowym oraz procesowym o specjalności odszkodowawczej. Jej specjalizacja to odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności osób represjonowanych z powodów politycznych w latach 1944-1989. Jej najnowszy projekt, mamkredytwefrankach.pl, skupia się na pomocy frankowiczom.